Wiosna to z pewnością jeden z najważniejszych okresów dla fotowoltaiki w Polsce, albowiem o wiele dłuższych i słonecznych dni pozwala na produkowanie większej ilości energii elektrycznej. To pozwala na jej wykorzystywanie w systemach domowych. Co jednak w przypadku, gdy mamy nadmiar wyprodukowanego prądu. Jak wygląda system wykorzystania nadwyżki energii słonecznej w polskich instalacjach fotowoltaicznych wiosną.
Fotowoltaika wiosną
Marzec i kwiecień to czas, gdy fotowoltaika poniekąd budzi się z zimowego snu. Choć oczywiście pracowała także we wcześniejszych miesiącach, to jednak jej cykl można porównać do życia natury w Polsce. Tak jak na zewnątrz robi się bardziej zielono, a słońce powoduje u nas więcej energii i chęci do życia, tak panele słoneczne zaczynają mocniej pracować. Z przeprowadzonych badań i zebranych danych wynika, że w marcu ilość produkowanej energii przez panele jest nawet 3 razy wyższa niż w styczniu! To zatem pokazuje, z jak wielką różnicą mamy do czynienia, a przecież każdy kolejny miesiąc, aż do jesieni oznaczać będzie spore ilości. To właśnie w okresie kwiecień - wrzesień instalacje w Polsce produkują najwięcej energii. Jednocześnie często zmniejsza się jej zużycie w domach, gdyż przecież nie potrzebujemy już choćby systemu ogrzewania.
To trochę tak jakbyśmy patrzyli na kasyno online ranking i sprawdzali, które mają najlepsze oceny ekspertów i użytkowników. Tak samo wygląda comiesięczne zestawienia energii, gdzie jesień i zima znajdują się na ostatnich pozycjach, zaś wiosna i lato na górze rankingu. Warto też dodać, że wiosenne słońce i temperatury dla paneli są często o wiele bardziej korzystne, albowiem wysokie temperatury latem mają wpływ na obniżenie sprawności modułów.
Wiosną nawet i 12-13 godzin dziennie, zwłaszcza bliżej czerwca, potrafią pracować panele, co pokazuje, że produkcja energii odbywa się przez połowę dnia. To zaś może powodować, że w skali miesiąca tworzone są nadwyżki energii. Co się zatem z nimi dzieje?
Nadwyżki energii - co warto wiedzieć?
W wiosennym okresie często pojawia się nadwyżka energii z fotowoltaiki. Wynika to z dwóch głównych czynników. Pierwszym jest po prostu duża ilość słońca w ciągu dnia, gdzie instalacja pracuje przez wiele godzin, wytwarzając energię. Drugą sprawą jest mniejsze zapotrzebowanie na prąd. O wiele mniej potrzebujemy sztucznego oświetlenia, nie korzystamy na ogół już z ogrzewania, a klimatyzacja czy podobne rozwiązania załączane są dopiero latem. To zatem tworzy najlepsze warunki do nadmiarowej ilości produkowanej energii. System jest tak stworzony, że nie rozpływa się ona w powietrzu, lecz może być wykorzystywana zarówno przez właściciela fotowoltaiki, jak i firmę energetyczną.
Nadwyżka trafia do sieci elektroenergetycznej
Najczęściej spotykaną sytuacja jest ta, gdy wyprodukowana przez nas nadwyżka prądu trafia do sieci elektroenergetycznej. Większość paneli jest podłączonych do sieci, więc gdy nie zużywamy produkowanej energii, jej nadmiar jest automatycznie oddawany do sieci. Wykorzystywane są liczniki dwukierunkowe, które sprawdzają, ile energii oddaliśmy, ile pobraliśmy. Aktualnie w Polsce mamy 2 systemy. Starszy z nich to tak zwany system opustów (net-metering). Dotyczy on instalacji, które uruchomiono przed 1 kwietnia 2022 roku. Działa na tej zasadzie, że oddajemy prąd do sieci, a za każde 1 kWh możemy odebrać 0,7 lub 0.8 kWh. Sieć zatem działa trochę jak magazyn energii, gdzie jednak pobierana jest prowizja za usługi.
Drugim systemem jest ten, który jest dziś bardziej powszechny, czyli wprowadzony w 2022 roku system net-billing. Polega on na tym, że naszą nadwyżkę przesyłamy do sieci energetycznej. Następnie obsługujący ją operator sprzedaje taki prąd na rynku energii. Mamy zatem swój rachunek prosumencki, na który trafia wartość sprzedaży. Takie środki możemy wykorzystać do pokrycia części kosztów energii pobranej z sieci lub wykorzystania ich do opłacenia rachunku.
Lokalne magazynowanie
Niektórzy uważają, że tracą środki na wysyłaniu energii do sieci, dlatego decydują się na własne magazynowanie energii. Tu jednak spotykamy się z wyższymi kosztami startowymi, co sprawia, że często jest to rozwiązanie stosowane w firmach z fotowoltaiką o większej mocy. System taki polega na zakupie i instalacji baterii, akumulatorów, w których to można magazynować energię. Ta następnie może być wykorzystywana choćby nocą lub przy złej pogodzie, kiedy to fotowoltaika pracuje na zdecydowanie niższych obrotach.
Umiejętne wykorzystanie
W naszym kraju system nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięty, więc dochodzi do sytuacji, kiedy sieć może nawet nie przyjmować nadwyżki prądu, więc ta zostanie zmarnowana. Z danych wynika, że w kwietniu ubiegłego roku nie wykorzystano aż 250 GWh energii z OZE, z której aż 90% pochodziło właśnie ze słońca. Więc jeśli operator nie pobierze od nas prądu, to powinniśmy zadbać o to, aby samodzielnie wykorzystać nadwyżkę. Dużo osób decyduje się na samochód elektryczny, który można zasilić takim prądem. W wielu domach nadwyżka jest przekierowana do pompy ciepła, inteligentnych systemów domowych. Można także właśnie w środku dnia zdecydować się na pranie, puszczenie zmywarki. W innym przypadku prąd po prostu przepadnie, a my na wszystkim możemy być podwójnie stratni.
Jak zatem widać, jak najbardziej możliwe jest wykorzystanie nadwyżki z fotowoltaiki. Wszystko jest jednak uzależnione od tego, ile takiej energii wyprodukujemy, w jakim systemie działamy, czy mamy alternatywne rozwiązania dla zmagazynowanej energii. To wszystko pokaże nam, czy fotowoltaika jest czymś, co się nam zwróci, pozwoli na siebie zarabiać.
