News

Rosyjska flota tankowców generuje duże zyski armatorom. Atrakcyjne inwestycje.

Autor Ida Nowak
Ida Nowak13.01.20249 min.
Rosyjska flota tankowców generuje duże zyski armatorom. Atrakcyjne inwestycje.
banner

Rosyjska flota tankowców generuje duże zyski armatorom dzięki transportowi ropy objętej sankcjami Zachodu. Wprowadzone ograniczenia sprawiły, że rosyjski surowiec sprzedawany jest po znacznie wyższej cenie na czarnym rynku. Atrakcyjne stają się inwestycje w stare tankowce, które wracają do użytku w tzw. flocie cieni. Armatorzy chętnie zarabiają na transporcie ropy mimo ryzyka sankcji. Sytuacja ta utrudnia ograniczenie dochodów Rosji z eksportu ropy.

Zyski z rosyjskiej floty cieni

Rosyjska flota cieni to fikcyjne firmy transportowe kontrolowane przez rosyjski rząd, które zajmują się przemytem ropy naftowej objętej sankcjami Zachodu. Flota ta generuje ogromne zyski dla rosyjskich władz, ale także dla prywatnych armatorów na całym świecie.

Wielu armatorów decyduje się świadomie naruszać zachodnie sankcje i transportować rosyjską ropę. Robią to ze względu na bardzo wysokie stawki frachtowe oferowane przez Rosję. Stare tankowce, które normalnie byłyby już złomowane, wracają do użytku właśnie po to, by przewozić sankcjonowany surowiec.

Dla wielu firm transport ropy dla rosyjskiej floty cieni to okazja do szybkiego wzbogacenia się. Niektórzy armatorzy zmieniają nazwy i bandery swoich statków, by ukryć zaangażowanie w nielegalny proceder. Inni rejestrują tankowce w krajach o słabych regulacjach, takich jak Liberia czy Panama.

Choć Stany Zjednoczone i UE starają się zwalczać ten proceder, wciąż wiele firm transportowych świadomie łamie sankcje dla zysku. Działalność rosyjskiej floty cieni pozwala zarobić armatorom na całym świecie.

Wysokie frachty za przemyt ropy

Kluczem do zysków z rosyjskiej floty cieni są bardzo wysokie stawki frachtowe oferowane przez Rosję. Ze względu na sankcje eksport ropy tą drogą jest ryzykowny, więc fracht musi być odpowiednio wysoki.

Rosja oferuje nawet dwukrotnie wyższe stawki niż standardowe frachty rynkowe. Dla wielu armatorów kusząca jest perspektywa szybkiego wzbogacenia się, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem.

Wysokie frachty sprawiają, że nawet stare jednostki, które normalnie trafiłyby na złom, wracają do użytku. Armatorzy inwestują w odnawianie starych tankowców, by móc je wykorzystać do transportu rosyjskiej ropy.

Rosyjska ropa w cenie na czarnym rynku

Sankcje nałożone przez Zachód sprawiły, że rosyjska ropa naftowa znacznie wzrosła w cenie na czarnym rynku. To z kolei zachęca firmy transportowe do angażowania się w jej nielegalny przemyt mimo ryzyka.

Limit cenowy ustalony przez G7, UE i inne kraje Zachodu wynosi 60 dolarów za baryłkę rosyjskiej ropy. Tymczasem na czarnym rynku można ją sprzedać nawet o 30-40 dolarów drożej.

Wysoka cena sprawia, że interesujące stają się nawet wysłużone tankowce, które normalnie traktowane byłyby jako złom. Teraz mogą przynieść armatorom spore zyski transportując sankcjonowaną ropę.

Wysokie zarobki z nielegalnego handlu skłaniają firmy do omijania zachodnich restrykcji. Niektórzy armatorzy nie boją się ryzyka, skoro na szali są duże pieniądze ze sprzedaży ropy z Rosji.

Numeracja statków i zmiany bander

Aby ukryć transport sankcjonowanego surowca, armatorzy uciekają się do różnych metod. Dochodzi do zmiany nazw i numeracji kadłubów tankowców, by utrudnić ich identyfikację.

Często też dochodzi do zmiany bandery statku na taką, która budzi mniejsze podejrzenia. Tankowce rejestrowane są masowo w krajach o słabej kontroli, jak Liberia czy Panama.

Takie praktyki mają utrudnić wykrycie, że dany statek przewozi nielegalnie rosyjski surowiec. Jednak mimo tych zabiegów, wciąż duża część procederu jest wykrywana przez organy kontrolne UE i USA.

Czytaj więcej: najlepsze filmy przyrodnicze na Netflix i innych platformach

Wysokie zarobki dla armatorów z floty cieni

Armatorzy świadomie współpracujący z rosyjską flotą cieni mogą liczyć na bardzo wysokie zarobki. Perspektywa szybkiego wzbogacenia się skłania wielu do świadczenia usług mimo ryzyka sankcji.

Szacuje się, że stawki frachtowe w rosyjskiej flocie cieni są nawet dwukrotnie wyższe niż standardowe frachty rynkowe. To ogromna zachęta finansowa dla firm transportowych.

Dodatkowo, dzięki wysokiej cenie ropy na czarnym rynku, nawet przewóz niewielkiej ilości surowca może przynieść wysoki zysk. Dla wielu armatorów korzyści przewyższają potencjalne konsekwencje.

Ryzyko sankcji i strat

Mimo wysokich profitów, współpraca z rosyjską flotą cieni niesie ze sobą poważne ryzyko. Firmy zaangażowane w proceder muszą liczyć się z potencjalnymi sankcjami ze strony USA i UE.

W przypadku wykrycia nielegalnej działalności, armatorom grożą wysokie kary finansowe, a nawet konfiskata statków wykorzystanych do transportu. Straty mogą przewyższyć zyski z przemytu.

Dodatkowo, reputacja firm współpracujących z rosyjską flotą cieni może zostać poważnie nadszarpnięta. W perspektywie długoterminowej może to zagrozić ich działalności.

Sankcje zachodu na rosyjską ropę

Rosyjska flota tankowców generuje duże zyski armatorom. Atrakcyjne inwestycje.

Aby uderzyć w rosyjską gospodarkę, państwa zachodnie nałożyły sankcje na eksport rosyjskiej ropy naftowej. Jednak wiele firm transportowych świadomie je omija dla zysku.

Sankcje zakazują firmom z krajów G7, UE i innych sojuszników świadczenia usług umożliwiających eksport rosyjskiej ropy drogą morską.

Ponadto ustalono limit cenowy - rosyjski surowiec kupowany drożej niż 60 dolarów za baryłkę również nie może być transportowany przez zachodnie firmy.

Jednak Rosja stworzyła cały alternatywny system firm - flotę cieni. Wykorzystuje tankowce z krajów nieobjętych sankcjami oraz wysokimi frachtami przyciąga też prywatnych armatorów.

Naciski USA i UE na państwa banderowe

Aby zwalczać proceder, Stany Zjednoczone i Unia Europejska naciskają na kraje banderowe tankowców, takie jak Liberia czy Panama. Domagają się lepszego egzekwowania sankcji poprzez rejestrację statków.

Jednak wiele z tych państw nie posiada odpowiednich możliwości kontroli nad armatorami. Dodatkowo, rejestracja tankowców przynosi im znaczne dochody, więc nie są skore do całkowitej blokady rosyjskich tankowców.

USA i UE rozważają też bezpośrednie sankcje na firmy świadomie zaangażowane w przemyt rosyjskiej ropy. Jednak rosyjska flota cieni cały czas się rozrasta.

Stare tankowce z powrotem w użyciu

Aby zaspokoić popyt na transport ropy z Rosji, do użytku wracają nawet wysłużone tankowce, które normalnie zostałyby złomowane. Znacznie zwiększa to zyski armatorów.

Według danych zebranych przez firmę Clarksons, średni wiek światowej floty tankowców osiągnął w grudniu 2023 aż 13,7 lat i był najwyższy od 15 lat.

Armatorzy remontują i przywracają do służby jednostki, które w normalnych warunkach już dawno trafiłyby do dezaktualizacji. Pozwala im to na czerpanie zysków z przewozu ropy objętej sankcjami.

Średni wiek światowej floty tankowców 13,7 lat (stan na grudzień 2023)
Poprzedni rekord średniego wieku 15 lat

Mimo ryzyka, armatorom opłaca się inwestować w wykorzystanie starych jednostek do rosyjskiej floty cieni. Pozwala im to na szybkie zarobki, kosztem łamania sankcji Zachodu.

Inwestycje w rosyjską flotę cieni

Rosja z powodzeniem przekonuje armatorów do inwestowania w rozbudowę floty cieni służącej do transportu sankcjonowanej ropy. Perspektywa zysków okazuje się silniejsza od ryzyka.

Rosyjskie koncerny paliwowe rejestrują setki starych tankowców pod wątpliwymi banderami, głównie w krajach Afryki i Ameryki Południowej. Statki te trafiają do rosyjskiej floty cieni.

Dodatkowo, kremlowskie spółki skłonne są płacić zawyżone frachty, by skusić prywatnych armatorów do nielegalnego transportu. I wiele firm daje się skusić wysokim stawkom.

W samym 2022 roku rosyjska flota cieni powiększyła się o co najmniej 100 tankowców - wynika z danych amerykańskiego resortu finansów.

Mimo prób walki z procederem, Zachód nie jest w stanie skutecznie zablokować rozwoju rosyjskiej floty cieni. A prywatni armatorzy wciąż widzą w niej szansę na szybki zysk.

Podsumowanie

W artykule omówiono kwestię rosyjskiej floty cieni, która przemyca ropę objętą sankcjami Zachodu. Flota ta przynosi ogromne zyski zarówno rosyjskiemu rządowi, jak i prywatnym armatorom na całym świecie. Wielu z nich świadomie decyduje się naruszać sankcje ze względu na bardzo wysokie stawki frachtowe oferowane przez Rosję. Dodatkowo, rosyjska ropa osiąga wysoką cenę na czarnym rynku, co sprawia, że opłaca się przewozić ją nawet starymi tankowcami, które normalnie poszłyby na złom. Dla wielu armatorów korzyści finansowe przeważają nad ryzykiem sankcji. Rosja skutecznie przekonuje firmy do inwestowania w rozbudowę floty cieni, a armatorzy wciąż widzą w tym szansę na szybki zysk.

Przedstawiono też perspektywę państw zachodnich, które usiłują zwalczać proceder przemytu rosyjskiej ropy. Nałożyły one sankcje ograniczające możliwości eksportu tego surowca drogą morską. Jednak Rosja z powodzeniem omija restrykcje poprzez rozbudowę floty cieni. Stany Zjednoczone i UE wywierają naciski na kraje banderowe tankowców oraz grożą bezpośrednimi sankcjami firmom zaangażowanym w przemyt. Jednak na razie działania te nie są w stanie powstrzymać rozwoju floty cieni.

W artykule przytoczono konkretne dane liczbowe obrazujące skalę procederu. Podkreślono m.in. rekordowo wysoki średni wiek światowej floty tankowców, co świadczy o masowym wykorzystywaniu starych jednostek do transportu ropy z Rosji. Przywołano również szacunki wskazujące na dwukrotnie wyższe stawki frachtowe w porównaniu ze standardowymi frachtami rynkowymi.

Podsumowując, artykuł w sposób kompleksowy omawia kwestię rosyjskiej floty cieni i pokazuje, jak mimo sankcji Zachodu wciąż przynosi ona zyski armatorom gotowym świadomie je naruszać. Tekst rzuca światło na mechanizmy wykorzystywane przez Rosję do obejścia restrykcji i umawiania procederu.

banner

Oceń artykuł

rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Pompa ciepła Neoheat - wydajne rozwiązanie ogrzewania domu
  2. Zalety i wady elektrowni jądrowej: energia jądrowa.
  3. Atakujące ceny fotowoltaiki w 2024! Panele od 19zł/Wp? Sprawdź!
  4. Czy nowy film z serii Wonka zdobędzie tytuł kina nr 1 roku?
  5. Czy importowane panele z Azji zagrażają przyszłości branży fotowoltaicznej w Europie?
Autor Ida Nowak
Ida Nowak

Specjalizuję się w projektowaniu zrównoważonego i ekologicznego stylu życia, koncentrując się na zastosowaniu odnawialnych źródeł energii w życiu codziennym. Jestem absolwentką Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, gdzie skupiałam się na zrównoważonym rozwoju. Jako aktywna działaczka na rzecz środowiska, często uczestniczę w panelach dyskusyjnych i warsztatach dotyczących ekologicznego stylu życia. Jestem ceniona za moje praktyczne wskazówki, które pomagają innym w łatwym przejściu na bardziej ekologiczny styl życia, a moje artykuły mają na celu edukowanie i inspirowanie do świadomego wyboru na rzecz środowiska.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły