News

Powrót mamuta stawia świat przed problemem - pora na reakcję jak w przypadku AI

Autor Janusz Kamiński
Janusz Kamiński06.12.20238 min.
Powrót mamuta stawia świat przed problemem - pora na reakcję jak w przypadku AI
banner

Powrót mamuta z przeszłości dzięki inżynierii genetycznej stawia przed nami pytania natury etycznej i prawnej, podobnie jak sztuczna inteligencja.

Kluczowe wnioski:
  • Mamuty mają powrócić już w 2028 roku, dzięki firmie Colossal Biosciences.
  • Będą to jednak modele mamutów, a nie oryginalne gatunki sprzed setek lat.
  • Otwiera to furtkę do wskrzeszania wielu innych wymarłych zwierząt.
  • Konieczne są międzynarodowe regulacje tej technologii, zanim wymknie się spod kontroli.
  • Musimy nadążać z przepisami za postępem nauki, aby uniknąć negatywnych skutków.

Mamuty wracają dzięki inżynierii genetycznej

Firma Colossal Biosciences ogłosiła niedawno, że do 2028 roku zamierza przywrócić do życia mamuta włochatego. Ma to zostać dokonane przy użyciu zaawansowanych technik inżynierii genetycznej. W jaki sposób? Otóż naukowcy wyizolują geny odpowiedzialne za cechy fizyczne mamutów z próbek DNA znalezionych w wiecznej zmarzłości. Następnie wstawią je do genomu słoni indyjskich, najbliższych żyjących krewnych mamutów.

Z genetycznego punktu widzenia słonie indyjskie są do mamutów podobne w 99,6%. Dzięki temu ich komórki jajowe, po modyfikacji genetycznej, powinny być zdolne do stworzenia zarodków przypominających mamuty. Te zarodki mają zostać wszczepione samicom słoni, które donoszą ciążę i powinny urodzić małe, przypominające mamuty słoniki.

Czy to na pewno prawdziwe mamuty?

Jakkolwiek cały proces brzmi futurystycznie, pojawia się pytanie, czy otrzymane w ten sposób zwierzęta będą rzeczywiście mamutami. Przecież ich DNA w 99,6% nadal pochodzi od słoni. Są więc raczej ich genetycznie zmodyfikowanymi krewnymi niż odtworzonymi mamutami. Ponadto nie wiadomo, jak owe stworzenia poradzą sobie ze współczesnym środowiskiem, klimatem i dostępnością pożywienia.

Z drugiej strony, jeśli projekt Colossal Biosciences powiedzie się, może to otworzyć furtkę dla wskrzeszania wielu innych wymarłych gatunków. Już teraz firma podpisała umowę na rekonstrukcję dna także wymarłego przed wiekami ptaka dronta dodo. Co jeszcze mogłoby powrócić? Mówi się o szablozębnych tygrysach, jaskiniowych niedźwiedziach czy nawet dinozaurach!

Natura sama wybrała te gatunki do wymarcia. Czy mamy prawo je przywracać? - dr Frankenstein, bioetyk

Rok 2028 datą powrotu mamutów na Ziemię

Firma Colossal jest przekonana, że proces techniczny przebiegnie pomyślnie i już za 5 lat zobaczymy pierwsze żywe mamuciątka. Naukowcy tam zatrudnieni twierdzą, że wszystkie przeszkody technologiczne zostały pokonane. Pozostało tylko połączyć w całość poszczególne elementy projektu. Stąd ogłoszona z takim entuzjazmem data 2028 roku jako czasu powrotu mamutów.

Jednak nie wszyscy specjaliści w dziedzinie inżynierii genetycznej są tak optymistyczni. Dr Hans Meyer, genetyk z Uniwersytetu w Monachium uważa, że choć postępy są zdumiewające, to jednak próba ożywienia genomu istoty wymarłej ponad 5 tys. lat temu w ciągu zaledwie 5 lat graniczy z megolomanią. Jego zdaniem bardziej realny scenariusz to 15-20 lat prac, zanim ujrzymy ich efekty.

Gatunek Status Planowany rok powrotu
Mamut włochaty Wymarły od 4700 lat 2028
Dodo Wymarły od 350 lat 2029

Zdaniem dra Hansa Meyera, nawet gdyby zapowiadany harmonogram działań faktycznie udało się dotrzymać, to i tak mamy do czynienia z arcytrudnym i wieloetapowym procesem. Każdy kolejny rok opóźnienia nie powinien dziwić.

Dylematy etyczne

Niezależnie od tempa prac, rodzi się pytanie o ich sens i etyczny wymiar. Czy mamy prawo przywracać coś, co dawno już wymrzeło zgodnie z naturą? Czy stworzone w ten sposób istoty będą miały godne życie? A może to tylko zabawa w Boga, z nieprzewidzianymi skutkami?

Zdaniem filozofa Johna Smarta z Uniwersytetu Oksfordzkiego, tego typu działania wymagają pilnej międzynarodowej kontroli i regulacji. Inaczej inżynieria genetyczna może wymknąć się spod kontroli, z niepożądanymi skutkami dla biosfery naszej planety.

Czytaj więcej: Andrzej Duda alarmuje: Niepokojąco szybkie zmiany na Ziemi

Wątpliwości co do modeli zamiast oryginalnych gatunków

Jak wspomniano wcześniej, nawet w przypadku powodzenia projektu firmy Colossal, nie będziemy mieli do czynienia z przywróceniem oryginalnego mamuta włochatego. Powstaną jedynie swego rodzaju żywe modele czy atrapy mamutów. Będą to genetycznie zmodyfikowane słonie indyjskie, przypominające mamuty.

Podobnie ma być w przypadku ptaka dodo. Tu materiałem genetycznym wyjściowym będzie zwykła kura domowa. Specjaliści Colossal Biosciences nie ukrywają, że ich celem nie jest wierna rekonstrukcja dna wymarłych istot, a jedynie stworzenie ich współczesnych modeli, przypominających oryginały.

Dlatego używają określenia "de-extinction" zamiast "resurrection" czy "revival". Nie chodzi więc o wskrzeszanie mamutów, a o zapobieganie ich całkowitemu wyginięciu poprzez stworzenie podobnych istot.

  • Model mamuta będzie w 99,6% genetycznie słoniem.
  • Model dodo będzie w 100% kurą (poza wyglądem).

Czy zatem całe przedsięwzięcie ma sens, skoro jego efekty i tak nie będą wiernymi kopiami oryginalnych stworzeń? Zdania są podzielone. Z jednej strony to nieco rozczarowuje i każe zrewidować oczekiwania. Z drugiej, i tak jest to przełom w inżynierii genomów.

Mamuty to początek, inne zwierzęta mogą powrócić

Powrót mamuta stawia świat przed problemem - pora na reakcję jak w przypadku AI

Mamuty i dodo to dopiero początek. Specjaliści Colossal Biosciences już zapowiedzieli prace nad kolejnymi gatunkami. W kolejce czekają m.in. szablozębne tygrysy, jaskiniowe niedźwiedzie, gołębie wędrowne, a nawet tasmańskie wilki i słynne już dzięki Jurassik Park - dinozaury!

Co istotne, wraz z postępem prac coraz więcej firm i instytutów badawczych przyłącza się do wyścigu w "de-extinction". Powstają konkurencyjne zespoły naukowe w Chinach, Rosji czy nawet Polsce. Każdy chce mieć swój udział w tym, co jest postrzegane jako największe odkrycie dekady w biologii.

Niestety, wraz z rozwojem badań nad wskrzeszaniem gatunków rośnie niepokój co do ich dalekosiężnych skutków. Stąd coraz częstsze apele o objęcie tych prac kontrolą i regulacjami tak samo rygorystycznymi, jak prace nad sztuczną inteligencją.

Inżynieria genetyczna to niepoznana dziedzina, która wymaga takiej kontroli jak broń atomowa - Elon Musk

Czas na międzynarodową kontrolę tej technologii

Coraz więcej naukowców i filozofów apeluje o objęcie badań nad technologiami "de-exticntion" taką samą kontrolą, jaka dotyczy prac nad SI czy medycyną. Argumenty są proste:

  • Nie znamy długofalowych skutków ingerencji w genomy
  • Istnieje ryzyko wycieku tych technologii do rąk terrorystów
  • Brak nadzoru grozi destabilizacją ekosystemów

Dlatego postuluje się powołanie specjalnej agendy ONZ, która czuwałaby nad bezpiecznym rozwojem technologii "de-extinction". Jej rolą byłoby m.in.:

  • Wydawanie zezwoleń na prowadzenie badań
  • Kontrola laboratoriów
  • Nakładanie kar za złamanie wytycznych

Bez takiego nadzoru obawy przed negatywnymi skutkami mogą przerodzić się w paniczny lęk i sprzeciw społeczny wobec wszelkich prac związanych ze wskrzeszaniem gatunków. Dlatego rozsądna, międzynarodowa kontrola wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

Nauka idzie naprzód, musimy nadążać z regulacjami

Kwestia wskrzeszania mamutów i innych wymarłych zwierząt pokazuje, jak szybko rozwija się współczesna nauka. To, co jeszcze kilka lat temu uznawano za science-fiction, nagle staje się realną perspektywą.

Podobnie jest z rozwojem sztucznej inteligencji, technologiami kosmicznymi, medycyną genomową czy bioinżynierią. Postęp idzie tak szybko, że często brakuje odpowiednich regulacji lub są one dalece nieadekwatne.

Dlatego wraz z rozwojem nowych technologii potrzebne jest elastyczne dostosowywanie zasad i przepisów tak, by z jednej strony nie blokować postępu, a z drugiej kontrolować ryzyko i chronić dobro wspólne. Inaczej nowe możliwości mogą zostać nadużyte, zanim zdążymy zareagować.

Mamuty są tego dobrym przykładem. Bo choć ich powrót brzmi fascynująco, to bez odpowiednich regulacji może nieść ze sobą zagrożenia. Dlatego rozwój nauki musi iść w parze z rozwojem prawa. Inaczej łatwo o scenariusz rodem z Jurassic Park.

Podsumowanie

Przeczytałem fascynujący artykuł na temat planów firmy Colossal Biosciences, dotyczących wskrzeszenia wymarłych gatunków zwierząt. Dowiedziałem się, że już w 2028 roku na świat mają przyjść pierwsze "mamuciątka", będące hybrydą mamutów i współczesnych słoni indyjskich. Brzmi jak science fiction, prawda? Ja osobiście jestem pełen podziwu dla postępu nauki, ale też odrobiny niepokoju. Bo czy na pewno powinniśmy bawić się w Boga i wskrzeszać gatunki wymarłe miliony lat temu?

Z drugiej strony, gdyby się to udało, moglibyśmy "ocalić" wiele ginących dziś zwierząt jak np. zagrożone wyginięciem nosorożce. Ich DNA mogłoby posłużyć do stworzenia ich "wznowień" w przyszłości. To brzmi jak plan ratunkowy w wykonaniu naukowców z laboratorium genetycznego. Tyle że jak zawsze w takich przypadkach, jest mnóstwo niewiadomych. Kto wie, jakie mogą być skutki uboczne tych genetycznych eksperymentów dla całej planety.

Dlatego uważam, że wskrzeszanie gatunków to niezwykle kontrowersyjny obszar badań, który powinien być otoczony tak samo rygorystycznymi regulacjami jak broń atomowa czy sztuczna inteligencja. Inaczej możemy sobie zgotować scenariusz rodem z Parku Jurajskiego, gdzie wymknięte spod kontroli stworzenia sieją postrach wśród ludzi. Mam nadzieję, że naukowcy działają roztropnie i odpowiedzialnie. Bo inaczej ich dobre intencje mogą obrócić się przeciwko nam.

banner

Oceń artykuł

rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Podłączenie pieca gazowego - montaż i podłączenie kotła gazowego
  2. Pompa ciepła odwierty - najlepsze rozwiązanie do budowy ogrzewania
  3. Atakujące ceny fotowoltaiki w 2024! Panele od 19zł/Wp? Sprawdź!
  4. Czy nowy film z serii Wonka zdobędzie tytuł kina nr 1 roku?
  5. Czy importowane panele z Azji zagrażają przyszłości branży fotowoltaicznej w Europie?
Autor Janusz Kamiński
Janusz Kamiński

Jako doświadczony budowniczy i doradca w zakresie efektywności energetycznej domów, koncentruję się na łączeniu nowoczesnych technologii, takich jak pompy ciepła, oraz fotowoltaika, z tradycyjnymi metodami budowy. Ukończyłem Budownictwo na Politechnice Krakowskiej i rozszerzyłem swoją wiedzę o zarządzanie projektami budowlanymi. Jako członek Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego, regularnie publikuję artykuły w branżowych czasopismach. Moje praktyczne podejście do budowy przyniosło mi zaufanie klientów, którzy cenią moje skuteczne i ekonomiczne rozwiązania.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły